środa, 4 listopada 2015

Hej! Posty będą pojawiały się teraz  co tydzień do półtora tygodnia. Wynika to z ograniczonego czasu poświęcanego na komputer. Pierwszy raz? Zapraszam do poprzednich części:
Cz. 4 http://kwiatonators34.blogspot.com/2015/10/witam-odnosniki-do-danych-czesci-cz.html

Po przebudzeniu pierwsza myśl..? to był on. Dziś postanowiłam nie iśc do szkoły tylko wybrac się na zakupy. Gdy rodzice zapytali dlaczego nie wychodzę. Skłamałam powiedziałam, że mam na późniejszą godzinę, i czekałam aż wyjdą.  Po ich wyjściu zaczęłam się szykowac, około dziesiątej byłam już gotowa. Wybrałam się do pobliskiej galerii, kupiłam kilka ubrań i trochę kosmetyków. Ale wychodząc spotkałam swojego wychowawcę... Powiedział mi, że nie można tak sobie urywac dni w szkole i skończymy rozmowę w szkole. Nie zrobiłam sobie z tego nic szczególnego bo jak na nauczyciela pan Marek jest bardzo wyluzowany. W drodze powrotnej zaszłam do marketu, kupiłam kilka składników i znów postanowiłam pobawic się w kucharkę. Moja potrawa nie wyszła po mojej myśli, lecz pod koniec gotowania zadzwonił telefon. Był to Dawid, chciał zapytac czy dziś porozmawiamy. Od razu poprawił mi się humor pomimo nieudanej potrawy, umówiliśmy się na dziewiętnastą. Gdy wrócili rodzice chwilę z nimi posiedziałam i wybiła godzina rozmowy, poprawiłam się trochę i czekałam. Opowiadaliśmy  co się u nas działo i takie bzdury. Z dnia na dzień Dawid był coraz przystojniejszy. Znów długo rozmawialiśmy i zarwaliśmy noc. Jak skończyliśmy rozmawiac, leżąc w łóżku znowu o nim myślałam. Z dnia na dzień zdawałam sobie coraz bardziej sprawę jak osoba z, którą dzieli mnie tyle kilometrów staję mi się ważna. Tak rozmyślając dosyc szybko zasnęłam...

KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ ...

Z Dawidem rozmawiałam codziennie, po pewnym czasie znajomości powiedziałam o nim rodzicom i osobom ze szkoły. Rodzice zareagowali na niego bardzo dobrze, osoby ze szkoły nie dowierzały. Bo przecież jak to? Można się zakochac przez Internet pomimo kilometrów. A jednak można, długo planowaliśmy i dogadywaliśmy z Dawidem nasze spotkanie, Najpierw ja miałam jechac do niego, później on do mnie i znów na odwrót. Lecz ostatecznie ja miałam jechac do niego. Był to już koniec szkoły, około dwa tygodnie przed wyjazdem zaczęłam na ten temat dużo rozmyślac. W końcu czekało mnie spotkanie osoby, którą znam kilka miesięcy i z którą rozmawiałam tylko przez kamerkę lub telefon. Miałam poznac jego rodziców, znajomych i najważniejsze pierwszy raz go zobaczyc na prawdę. Spisywałam milion list rzeczy do zabrania, pisałam i nie było końca. Listy cały czas były długie, starając się wykreślic mniej potrzebne rzeczy nic mi nie zostawało. Więc stwierdziłam, że spakuję się dzień przed wyjazdem i nie będę się stresowac. Z każdym dniem było coraz bliżej, starałam się o tym nie myślec normalnie chodziłam na imprezy i korzystała z wakacji. Dni mijały a ja tego nie odczuwałam, ale dzień przed stresowałam się okropnie. Zaczęłam się pakowac, do walizki wsadziłam wszystko co mogłam. Ogarnęłam się przed snem i bardzo wcześnie położyłam się spac. Wstałam lekko poddenerwowana a bardziej zestresowana. Wszystko leciało mi  z rąk, około ósmej wyruszyłam wraz z rodzicami na stacje. Czekaliśmy chwilę na pociąg, szybko pożegnałam się z rodzicami i wsiadłam. Nie było już odwrotu, włączyłam muzykę i cały czas zerkałam na godzinę. W drodze napisałam do Dawida krótki sms o treści "już jadę, nie wierze! do zobaczenia <3" na, który dostałam odpowiedź "Czekam :)". Zatrzymywaliśmy się na wielu stacjach, wsiadały i wysiadał różne osoby. Z każdą stacja byłam coraz bliżej. Będąc już na tej odpowiedniej na peronie ujrzałam pewngo chłopaka, który na kogoś czekał... to był on.

CDN...

Zapraszam do wydarzenia; https://www.facebook.com/events/1646912468904883/

Link do zapowiedzi: https://www.youtube.com/watch?v=KYrxjYGWYHk

NO I JEST! 

https://www.youtube.com/watch?v=OFzgO0MfiTo&feature=youtu.be












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz