Cześc :)
Obudziłam się z myślą, że to już dziś... Ostatni dzień u Dawida. Tego poranka nie ociągałam się szybko wstałam i ogarnęłam. Aby jak najwięcej czasu spędzić z ukochanym. Po zejściu na dół zobaczyłam, że nikogo nie ma w domu. Było mi smutno bo to mój ostatni dzień a wszyscy wyszli. Zrobiłam sobie śniadanie i poszłam do salonu coś obejrzeć, po około trzech godzinach rodzice i Dawid wrócili. Mieli mi coś do powiedzenia. Okazało się, że załatwili sobie dzień wolny w pracy i odwiozą mnie wraz z Dawidem do domu, spotkają się z moimi rodzicami. Gdy się o tym dowiedziałam od razu poszłam zadzwonić do mamy, próbowałam kilka razy i nic... Postanowiłam poczekać aż sama oddzwoni, poszłam do swojego pokoju i patrzyłam na telefon, każda minuta strasznie się ciągnęła. Az tu po pewnym czasie ktoś dzwoni, szybko odebrałam telefon i podekscytowana zaczęłam opowiadać mamie o pomyśle Dawida rodziców. Co prawda słuchała mnie z zaciekawieniem, ale słyszałam po jej głosie, że coś się stało i nie jest do końca zadowolona. Za każdym razem gdy pytałam co się dzieje, ta szybko zmieniała temat ale w końcu wydusiłam z niej o co chodzi. Mianowicie moi rodzice pokłócili się o prace, w firmie było coraz gorzej i tata rozważał wyprowadzkę za granice a mama była negatywnie do tego nastawiona. Zasmuciłam się tą wiadomością, ale po skończonej rozmowie zeszłam na dół i udawałam dobrą minę do złej gry. Na szczęście rodzice się nie domyślili, że coś jest nie tak. Zeszłam, powiedziałam im że tata wraz z mamą się zgadzają i zapraszają serdecznie , poprosili abym poszła się pakować bo o dwunastej wyjazd. Trochę opóźnił nam się odjazd, ale na wieczór byliśmy już w domu, czekała na nas wystawna kolacja rodzice byli o dziwo uśmiechnięci. Nikt nie dawał po sobie znać co się dzieje, długo opowiadałam rodzicom o wyjeździe, rodzice Dawida opowiadali jak się zachowywałam i jak mnie bardzo polubili. Mniej więcej o dwudziestej trzeciej goście zaczęli się już zbierać do domu, pomimo propozycji mojej mamy aby nocowali odmawiali. O godzinie dwudziestej czwartej nikogo już nie było, zostaliśmy tylko my. Dążyłam do poruszenia tego trudnego tematu, było podobnie jak przy rozmowie telefonicznej ten temat cały czas były odtrącany na bok. Po długich próbach podjęcia zrezygnowałam, postanowiłam przeczekać aż rodzice sami mi o tym opowiedzą i nic od nich nie wymuszać. Po długiej podróży byłam bardzo zmęczona, więc po nie udanych próbach postanowiłam iśc już spac.
CDN...
Jutro jadę po płytę Kwiatowicza, więc mniej więcej w niedzielę bądź sobotę pojawi się moja recenzja :)
CDN...
Jutro jadę po płytę Kwiatowicza, więc mniej więcej w niedzielę bądź sobotę pojawi się moja recenzja :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz