Siemanko. X czasu mnie nie było, przepraszam ale , artysta musi mieć przerwę w pisaniu. Więc w dzisiejszym poście opiszę co działo się u mnie w ostatnim miesiącu.
Więc zacznijmy od koncertu Dawida Kwiatkowskiego w Białymstoku, który odbył się 13 marca. Na koncert przygotowywałam się masę czasu, tzn. bardziej bardzo długo zastanawiałam się nad tym co dać Dawidowi aby zapamiętał. W końcu bo długich namysłach wymyśliłam. Mianowicie dałam Dawidowi taką antyramę z jego zdjęciami z młodości i aktualnymi, takie zupy w proszku na 7 dni tygodnia, paczkę pieprzu, segregator z wycinkami z gazet, obrazek na szkle i słodycze. Wszystko to zapakowałam w taki dość spory karton i nacięłam papieru. Prezent był dość ciężki, ale dałam radę.
Gdy dowiedziałam się o koncercie było 50 dni do niego, one mijały mi tak szybko i nagle nadszedł ten dzień czyli 13 marca. Tego dnia wstałam z samego rana mianowicie o 5.30 zaczęłam przygotowania, upewniałam się 1000 razy czy na pewno wszystko mam. Około godziny 6.20 poszłam na autobus, droga była w miarę długa bo jechałam 1.5h Byłam pod klubem około godziny 8 i tam stało!... się spotkałam swojego funfla Anitę. Pierwsze nasze spotkanie, idę alejką pod klub ona mnie zauważa biegnie do mnie ja rzucam prezent i przytulasy <3 Pod klubem było kilka osób, zapoznałam się ze wszystkimi a z czasem schodziło się coraz więcej ludzi. Tego dnia było strasznie zimno bo bodajże z rana było -3 a później 3 stopnie. Mniej więcej około godziny 13 przyjechał słynny czerwony bus Dawida. Wszyscy pobiegli ja wtedy postanowiłam dać prezent. Dałam prezent dla Wrzoska (manager trasy Dawida). Nasza rozmowa;
-Witam panie Sebastianie
-Hej
-Mam prośbę czy weźmiesz prezent?
-Żaden problem
-Dałam prezent i Wrzosek mówi
- Co ty tu wsadziłaś bombę? i się śmiał
-Ja że nie itp. i podziękowałam i poszłam
Po oddaniu prezentu wróciłam na miejsce. Około godziny 15 zaczęło się prawdziwie piekło jako, że byłam pod klubem od rana stałam przy samych drzwiach to była masakra. Ale dobra odliczamy już czas do 16 a niestety ochrona się spóźniła i zaczęli wpuszczać dopiero o godzinie 16.30. Wbiłam do klubu jako 3 i stałam w pierwszym rzędzie. Koncert zaczął się o 17.30 bo jak zwykle pan Kwiatkowski się spóźnił lecz mu można wszystko wybaczyć. Koncert był nie ziemski z resztą jak każdy Dawida. Jeśli byłeś/byłaś wiesz co tam się dzieję, jaka jest energia, atmosfera.
Tego nie da się opisać. Po koncercie niestety nie udało mi się spotkać Dawida. Lecz poznałam świetnie znane Kwiatonatorom osoby jakimi są STARUCHY KWIATA!
Przed koncertem pisałam chwilę z Gosią i postanowiłam sobie, że muszę je poznać i tak się stało. Po koncercie przy tylnim wyjściu zaobserwowałam 4 nieco starsze dziewczyny i skojarzyłam, że są to na pewno one. Podeszłam... Nie spodziewałam się tego, że odbiorą mnie z taką życzliwością i miłością. Byłam bardzo mile zaskoczona, niestety miałyśmy bardzo mało czasu na rozmowę ponieważ tylko około 30 minut. Porozmawiałam z nimi trochę i poprosiłam na pamiątkę podpis na płycie, później one wstawiły te zdjęcie na Instagrama Staruchów.
https://instagram.com/staruchykwiata/
Niestety nadszedł czas pożegnania lecz obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś je spotkam i tak się stało. (o tym w kolejnym poście coś napiszę)
Po tym jak Staruszki już odjechały miałam wielka okazję na poznanie Bandu Dawida. Są to bardzo pozytywni ludzie, z wielkim dystansem do świata. Takie osoby lubię najbardziej! Też rozmawiałam z nimi około 30 minut. Godzina 21.30 już nikogo nie ma więc znikamy, tak skończył się ten piękny dzień.
W kolejnym poście opiszę koncert organizowany przez firmę "Garnier" ;)
Na koniec.
"Marzenia trzeba spełniać bo one same się nie spełnią" ~ DK
Gdy dowiedziałam się o koncercie było 50 dni do niego, one mijały mi tak szybko i nagle nadszedł ten dzień czyli 13 marca. Tego dnia wstałam z samego rana mianowicie o 5.30 zaczęłam przygotowania, upewniałam się 1000 razy czy na pewno wszystko mam. Około godziny 6.20 poszłam na autobus, droga była w miarę długa bo jechałam 1.5h Byłam pod klubem około godziny 8 i tam stało!... się spotkałam swojego funfla Anitę. Pierwsze nasze spotkanie, idę alejką pod klub ona mnie zauważa biegnie do mnie ja rzucam prezent i przytulasy <3 Pod klubem było kilka osób, zapoznałam się ze wszystkimi a z czasem schodziło się coraz więcej ludzi. Tego dnia było strasznie zimno bo bodajże z rana było -3 a później 3 stopnie. Mniej więcej około godziny 13 przyjechał słynny czerwony bus Dawida. Wszyscy pobiegli ja wtedy postanowiłam dać prezent. Dałam prezent dla Wrzoska (manager trasy Dawida). Nasza rozmowa;
-Witam panie Sebastianie
-Hej
-Mam prośbę czy weźmiesz prezent?
-Żaden problem
-Dałam prezent i Wrzosek mówi
- Co ty tu wsadziłaś bombę? i się śmiał
-Ja że nie itp. i podziękowałam i poszłam
Po oddaniu prezentu wróciłam na miejsce. Około godziny 15 zaczęło się prawdziwie piekło jako, że byłam pod klubem od rana stałam przy samych drzwiach to była masakra. Ale dobra odliczamy już czas do 16 a niestety ochrona się spóźniła i zaczęli wpuszczać dopiero o godzinie 16.30. Wbiłam do klubu jako 3 i stałam w pierwszym rzędzie. Koncert zaczął się o 17.30 bo jak zwykle pan Kwiatkowski się spóźnił lecz mu można wszystko wybaczyć. Koncert był nie ziemski z resztą jak każdy Dawida. Jeśli byłeś/byłaś wiesz co tam się dzieję, jaka jest energia, atmosfera.
Tego nie da się opisać. Po koncercie niestety nie udało mi się spotkać Dawida. Lecz poznałam świetnie znane Kwiatonatorom osoby jakimi są STARUCHY KWIATA!
Przed koncertem pisałam chwilę z Gosią i postanowiłam sobie, że muszę je poznać i tak się stało. Po koncercie przy tylnim wyjściu zaobserwowałam 4 nieco starsze dziewczyny i skojarzyłam, że są to na pewno one. Podeszłam... Nie spodziewałam się tego, że odbiorą mnie z taką życzliwością i miłością. Byłam bardzo mile zaskoczona, niestety miałyśmy bardzo mało czasu na rozmowę ponieważ tylko około 30 minut. Porozmawiałam z nimi trochę i poprosiłam na pamiątkę podpis na płycie, później one wstawiły te zdjęcie na Instagrama Staruchów.
https://instagram.com/staruchykwiata/
Niestety nadszedł czas pożegnania lecz obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś je spotkam i tak się stało. (o tym w kolejnym poście coś napiszę)
Po tym jak Staruszki już odjechały miałam wielka okazję na poznanie Bandu Dawida. Są to bardzo pozytywni ludzie, z wielkim dystansem do świata. Takie osoby lubię najbardziej! Też rozmawiałam z nimi około 30 minut. Godzina 21.30 już nikogo nie ma więc znikamy, tak skończył się ten piękny dzień.
W kolejnym poście opiszę koncert organizowany przez firmę "Garnier" ;)
Na koniec.
"Marzenia trzeba spełniać bo one same się nie spełnią" ~ DK















.jpg)






szkoda, że mnie z Wami nie było, ale świetna relacja <3
OdpowiedzUsuńjeju i Twoja kurtka! megaa :D
najlepsi <3
OdpowiedzUsuń