piątek, 17 kwietnia 2015

11 kwietnia Warszawa #vipzDawidem

Witam.
Przyszła Pora na opisanie kolejnego koncertu, który odbył się prawie miesiąc po koncercie w Białymstoku. Więc zacznę od początku...
Firma Garnier zorganizowała  konkurs, który podzieliła na 4 tury w każdej można było wygrać 100 podwójnych wejściówek. Ja nie brałam udziału w 3 rundach bo tak myślałam,  że na pewno  nie pojadę. Ale w 4 coś mnie skusiło i wzięłam udział nie myślałam, że wygram lecz się udało. Miałam jeszcze jedne wielki problem bo zgubiłam paragon, który trzeba było wysłać aby wszystko się zgadzało. Ale jedna dziewczyna, która nie wygrała dała mi swoje zdjęcie paragonu. Za co bardzo dziękuje WIELKIE SERCE! <3 Namawiałam rodziców, aby się zgodzili nawet napisałam do Dawida i ten mi odpisał abym pokazała wiadomość kochanym teściom. I to ich tak bardzo urzekło i się zgodzili. Najpierw miałam jechać autobusem, lecz plany się zmieniły i pojechałam samochodem. Również plany się zmieniły co do tego, że miałam jechać z Anitą ale niestety jej rodzice, bardzo żałuję. Ale do Ełku jedziemy razem na pewno!  Miało jechać jeszcze kilka innych osób, ostatecznie zabrałam ze sobą swoją siostrę cioteczną Paulinę, która też jest fanką Dawida. Odliczałam dni do koncertu i stało się nadszedł ten dzień. Wstałam wtedy o godzinie 5.30 ogarnęłam się, spakowałam no i na autobus. Droga mi się strasznie dłużyła bo jechałam takim starym autobusem, ale dałam radę. W Białymstoku byłam mniej więcej o godzinie 7.50 na dworcu czekała już na mnie moja siostra, która przyjechała nieco wcześniej pociągiem. Jak byłyśmy na stacji chwilę poczekałyśmy i przyjechał po nas Kamil, później zajechaliśmy na małe zakupy, po Marlenę i kierunek Warszawa.  Droga do Warszawy była w miarę przyzwoita pomimo wielu remontów trasy... Około godziny 12 byłyśmy w Warszawie, szybko pokonaliśmy te 250 kilometrów.  Kamil zostawił nas pod klubem, lecz tak było trochę nudno więc wybrałyśmy się pod Pałac Kultury, porobiłyśmy zdjęcia, posiedziałyśmy i z powrotem pod klub. Tam cały czas się ktoś kręcił, np. osoby  z Bandu  Dawida, Wrzosek. Był cały zajęty chodnik, lecz niestety to jest koncert Kwiatkowskiego, wszelkie chodniki pod klubami lub przejścia nigdy nie są do pokonania wtedy.  O godzinie 15 wszystko się zaczęło, zaczęli nas wpuszczać do środka, moja siostra weszła jako pierwsza i czekała na mnie chwilę ponieważ to ja wygrałam i ja byłam na liście. Więc weszłyśmy jako 30 mniej więcej, okazałam legitymacje  która niestety nie była ważna ale nikt nie zwracał na to uwagi, dowód tożsamości? był? był. Przy wejściu dostałyśmy takie fajne silikonki z wytłoczonym napisem "GARNIER CZYSTA SKÓRA #VIPZDAWIDEM 11.04.2015"  Bardzo fajny pomysł i fajna pamiątka. Czekaliśmy do 17 aż otworzą drugie drzwi, jak już otworzyli stałyśmy w 3 rzędzie ale stwierdziłam, że lepsza zabawa będzie z tyłu więc wyszłyśmy i poszłyśmy na tyły. A tam czekała mnie wielka niespodzianka mianowicie chodzi o pewne osoby.  Spotkałam się ze Staruszkami, była to nieco większa ekipa niż w Białymstoku i bez Dygusi, ale na pewno jeszcze się spotkamy. Przytuliłam się z każdym Staruszkiem, pogadałam chwilę i tak miło było sobie porozmawiać i spotkać się z tak wielką życzliwą grupą osób, wszyscy z bananami na twarzy zadowoleni  czekamy na Dawida. Po spotkaniu ze Staruszkami przeszłyśmy z Pauliną na prawą stronę z brzegu. I chwilę czekaliśmy na Dawida, bo cóż to by był za koncert na, który Dawid by się nie spóźnił? Ale jak już wszedł na scenę zaczął śpiewać czułam się jak w niebie. Na niektóre piosenki rozwijałam swój plakat, ale to tylko na chwilę. Bo na każdej piosence skakałam i się bawiłam, śpiewałam jak się najgłośniej dało. Jak były piosenki z akcjami ogarniałam wszystkie kartki, abym nie pominęła czegoś, ale akcje były czadowe.  Na piosenkę Pop&Roll wszyscy trzymali kartki z napisem POLE&ROLE i zdjęciem Dawida z zespołem na polu.  Dawid dal z siebie wszystko  co mógł, długo czekał na ten koncert. Miał miesiąc przerwy i był mega wypoczęty, i napalony na ten koncert bo był on po długiej przerwie a zarazem był to koncert który kończył trasę klubową. Najlepszy był moment jak Dawid powiedział; " Ale tu gorąco, a wiecie czemu? Bo z was są takie gorące laski" Na tym koncercie Dawid mówił jeszcze wiele ciekawych rzeczy.  Na koniec koncertu jak zawsze było pamiątkowe zdjęcie wtedy przeszłyśmy na tyły aby móc swobodnie rozłożyć plakat i nikomu nie zasłaniać. Tam stałyśmy przy Igorze, Sarze, Honey... Pod koniec koncertu zmieniłam sweterek na swoją bluzę Pop&roll. I nadeszła ta pora,że po zdjęciu Dawid zszedł ze sceny. Był to mój najlepszy koncert, duży klub, dużo ludzi, pozytywna atmosfera. Na każdej piosence skakałam i się bawiłam, tylko na Ostatni się popłakałam, lecz to nic takiego po prostu emocje mnie poniosły. Po koncercie spotkałyśmy się z Julią, która była w Białymstoku. Poszłyśmy do fotobudki porobiłyśmy głupie zdjęcia, porozmawiałyśmy i była pora się z nią pożegnać. Jeszcze nie mogło być inaczej musiałam iść się pożegnać ze wcześniej wspomnianą grupą osób czyli Staruszkami.  Z każdym mega przytulas, kilka pytań, i pora się pożegnać. Poszłyśmy z Pauliną ogarnąć czy może Dawid gdzieś jest, ale niestety nie było. Jak szłyśmy później zauważyłyśmy Pawła Jędrzejewskiego (Dawida keybordzista) z którym nawiązałam dobry kontakt po koncercie w Białymstoku, mianowicie chodzi o to, że trochę porozmawialiśmy i ogólnie, i mnie kojarzył, wymiana zdań krótka ponieważ się spieszył, i znowu chwila pożegnania. Po spotkaniu z Pawłem wróciłyśmy  pod klub a tam okazało się, że Dawid odjechał taksówką. Mówi się trudno... jak nie wtedy to innym razem. I znowu miłe spotkanie pod klubem ze Staruszkami i kolejne pożegnanie tym razem już ostateczne. Później poszłyśmy pod Pałac Kultury. Gdy szłyśmy na schodach siedziały pewne dziewczyny które powiedziały "siema Starucha Kwiata" ja to zignorowałam i pokazałam charakterystyczny znak Kwiatonators aloha. Ogólnie na tym koncercie rozpoznało mnie sporo osób, a to wszystko przez to, że znalazłam się na ig Staruchów. Ale w sumie mi to nie przeszkadzało. Ten dzień był taki magiczny, a powrotu nie będę już opisywać. 

Koncert opisany w 3 słowach; zajebisty,sztos, energia! 

NA PALUSZEK! <3

Na zdjęciu grupowym jestem z tyłu z pomarańczowym plakatem. Dziękuje za ten dzień wszystkim osobom które były, zorganizowały koncert , rodzicom, Dawidowi.






























środa, 15 kwietnia 2015

Wielki powrót! Koncert 13 marca Bialystok

Siemanko. X czasu mnie nie było, przepraszam ale , artysta musi mieć przerwę w pisaniu. Więc w dzisiejszym poście opiszę co działo się u mnie w ostatnim miesiącu. 
Więc zacznijmy od koncertu Dawida Kwiatkowskiego  w Białymstoku, który odbył się 13 marca. Na koncert przygotowywałam się masę czasu, tzn. bardziej bardzo długo zastanawiałam się nad tym co dać Dawidowi aby zapamiętał.  W końcu bo długich namysłach wymyśliłam. Mianowicie dałam Dawidowi taką antyramę z jego zdjęciami z młodości i aktualnymi, takie zupy w proszku na 7 dni tygodnia, paczkę pieprzu, segregator z wycinkami z gazet, obrazek na szkle  i słodycze. Wszystko to zapakowałam w taki dość spory karton i nacięłam papieru. Prezent był dość ciężki, ale dałam radę.
Gdy dowiedziałam się o koncercie było 50 dni do niego, one mijały mi tak szybko i nagle nadszedł ten dzień czyli 13 marca. Tego dnia wstałam z samego rana mianowicie o 5.30 zaczęłam przygotowania, upewniałam się 1000 razy czy na pewno wszystko mam. Około godziny 6.20 poszłam na autobus, droga była w miarę długa bo jechałam 1.5h  Byłam pod klubem około godziny 8 i tam stało!...  się spotkałam swojego funfla Anitę. Pierwsze nasze spotkanie, idę alejką pod klub ona mnie zauważa biegnie do mnie ja rzucam prezent i przytulasy <3 Pod klubem było kilka osób, zapoznałam się ze wszystkimi  a z czasem schodziło się coraz więcej ludzi. Tego dnia było strasznie zimno bo bodajże z rana było -3 a później 3 stopnie. Mniej więcej około godziny 13 przyjechał słynny czerwony bus Dawida. Wszyscy pobiegli ja wtedy postanowiłam dać prezent. Dałam prezent dla Wrzoska (manager trasy Dawida). Nasza rozmowa;
-Witam panie Sebastianie
-Hej
-Mam prośbę czy weźmiesz prezent?
-Żaden problem
-Dałam prezent i Wrzosek mówi
- Co ty tu wsadziłaś bombę? i się śmiał
-Ja że nie itp. i podziękowałam i poszłam

Po oddaniu prezentu wróciłam na miejsce. Około godziny 15 zaczęło się prawdziwie piekło jako, że byłam pod klubem od rana stałam przy samych drzwiach to była masakra. Ale dobra odliczamy już czas do 16 a niestety ochrona się spóźniła i zaczęli wpuszczać dopiero o godzinie 16.30. Wbiłam do klubu jako 3 i stałam w pierwszym rzędzie. Koncert zaczął się o 17.30 bo jak zwykle pan Kwiatkowski się spóźnił lecz mu można wszystko wybaczyć. Koncert  był nie ziemski z resztą jak każdy Dawida. Jeśli byłeś/byłaś wiesz co tam się dzieję, jaka jest energia, atmosfera.

Tego nie da się opisać. Po koncercie niestety nie udało mi się spotkać Dawida. Lecz poznałam świetnie znane Kwiatonatorom osoby jakimi są STARUCHY KWIATA!
Przed koncertem pisałam chwilę z Gosią i postanowiłam sobie, że muszę je poznać i tak się stało. Po koncercie przy tylnim wyjściu  zaobserwowałam 4 nieco starsze dziewczyny i skojarzyłam, że są to na pewno one. Podeszłam... Nie spodziewałam się tego, że odbiorą mnie z taką życzliwością i miłością. Byłam bardzo mile zaskoczona, niestety miałyśmy bardzo mało czasu na rozmowę ponieważ tylko około 30 minut. Porozmawiałam z nimi trochę i poprosiłam na pamiątkę  podpis na płycie, później one wstawiły te zdjęcie na Instagrama Staruchów.

https://instagram.com/staruchykwiata/

Niestety nadszedł czas pożegnania lecz obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś  je spotkam i tak się stało.  (o tym w kolejnym poście coś napiszę)
Po tym jak Staruszki już odjechały miałam wielka okazję na poznanie Bandu Dawida. Są to bardzo pozytywni ludzie, z wielkim dystansem do świata. Takie osoby lubię najbardziej!  Też rozmawiałam z nimi około 30 minut. Godzina 21.30 już nikogo nie ma więc znikamy, tak skończył się ten piękny dzień.

W kolejnym poście opiszę koncert organizowany przez firmę "Garnier" ;)

Na koniec.
"Marzenia trzeba spełniać bo one same się nie spełnią" ~ DK